21 lutego w hali V LO im. ks. J. Poniatowskiego spotkały się drużyny Tajfunu i Sztormu. Było to starcie lidera i wicelidera tabeli, a oba zespoły były na fali po wygranych spotkaniach (Sztorm, po stosunkowo łatwej wygranej z Huraganem, w niezwykle emocjonującym pojedynku pokonał w poprzednią sobotę Tornado, zaś zawodnicy Tajfunu nie przegrali już od czterech meczów, wliczając w to także ostatnie stracie ze Sztormem).
Sztorm wyszedł na parkiet w składzie: Wojciech Olesiński, Aleksander Czaplicki, Michał Kuratowski, Aleksander Kajka i Paweł Jarząb. Po drugiej stronie parkietu stanęli Antoni Pytel, Bart Donda, Jarosław J-Sacz (propsy za tę ksywę) Saczuk, Mateusz Kostyra i Konrad Kowalski.
Już na początku pierwszej kwarty widać było, że zawodnicy Sztormu chcą wziąć rewanż za ostatnią porażkę i zaczęli niezwykle intensywnie kryć swoich rywali. Na ich niekorzyść, grali nieskutecznie w ataku, dlatego agresywna obrona nie przekładała się na przewagę na tablicy wyników. Po chwili jednak, pierwszy kosz dla Sztormu zdobył w kontrataku Olesiński i odblokował ofensywę swojej drużyny. Gracze Sztormu skutecznie jednak odpowiadali penetracjami Pytela i Saczuka, przez co spotkanie było na początku bardzo wyrównane, a na tablicy widniał wynik 8-8. Nauczeni doświadczeniem ostatniego meczu z Tornadem, zawodnicy Tajfunu nie chcieli pozwolić Wojciechowi Olesińskiemu na kolejny ponad 30-punktowy występ i bardzo agresywnie go kryli – czasem nawet za bardzo, a za same faule na Olesińskim Tajfun zarobił trzy faule drużynowe.
Przy stanie 10-10, Sztorm popełnił kilka prostych błędów, których nie potrafili, na ich szczęście, wykorzystać przeciwnicy. W tej sytuacji sprawdziło się stare, sportowe przysłowie, że niewykorzystane sytuacje się mszczą – na koniec pierwszej kwarty, na tablicy oglądaliśmy wynik 21-14 dla zawodników w niebieskich strojach.
Drugą kwartę ciężko nazwać inaczej, jak gigantyczną i absolutną dominacją Sztormu. Niewiele brakowało, a Tajfun w ogóle nie zdobyłby punktów w drugiej kwarcie – pierwsze punkty dla pomarańczowych po świetnie rozegranej akcji zdobył Kostyra. Poprzednie minuty były jednak kompletnie nieudane. Gracze Sztormu robili dosłownie wszystko – zbierali w ataku, bronili, kontratakowali, grali atak pozycyjny. Tajfun kompletnie stracił ducha do gry w tej kwarcie, co widać było w prostych błędach, które ciągle popełniali. Druga kwarta zakończyła się 30-punktową przewagą Sztormu, 50-20.
Zawodnicy Tajfunu zaczęli drugą połowę od dużo lepszej gry, zdobyli kilka efektownych punktów po akcjach and1, a Saczuk popisał się efektownym spin-move. Z drugiej strony, indywidualnie próbował atakować Olesiński, ale tym razem obrona Tajfunu skutecznie uniemożliwiała mu zdobycie punktów. Pomimo lepszej gry pomarańczowych, przewaga punktowa Sztormu nadal była druzgocąca. W trzeciej kwarcie, spotkanie stało się jednak bardziej wyrównane, co odzwierciedlało się między innymi w większej ilości błędów po obydwu stronach. Na koniec tej ćwiartki, niebiescy nadal znacznie wyprzedzali Tajfun, 39-68.
Na początku czwartej kwarty, zawodnicy Tajfunu dwa razy lekkomyślnie stracili piłkę, a po drugiej stronie świetnie wykorzystał te okazje Olesiński ( w drugiej akcji po kapitalnym podaniu Erdenebolda Myagmarsuren). Do tego, Jędrzej Adamczyk bardzo dobrze atakował tablice w ataku i przewaga Sztormu wzrosła na tyle, że trener niebieskich wpuścił na parkiet i pozostawił na dłużej rezerwowych. Sytuację tę postanowili wykorzystać Damian Jędrzejczak i Karol Kaufman, trafiając cenne punkty i rozstrzeliwując Sztorm z dystansu. Tajfun zdołał jednak dojść tylko na 20 punktów (przy stanie 55-75), po czym niebiescy zdecydowali się postawić kropkę nad i. W ostatnich minutach, kiedy było już praktycznie po meczu, Olesiński dołożył wisienkę do swojego kapitalnego występu – dwa wsady (w pierwszej akcji można by mieć, co prawda, wątpliwości, ale uznajmy, że była to paczka).
Spotkanie zakończyło się wynikiem 91-62. Wojciech Olesiński po raz kolejny miał na swoim koncie ponad 30 punktów (32), a 22 punkty rzucił Aleksander Kajka. W drużynie Tajfunu, double-double zaliczył Damian Jędrzejczak (14 punktów, 12 zbiórek), a aż czterech graczy pomarańczowych miało podwójne zdobycze punktowe, co jednak zupełnie nie przełożyło się na końcowy rezultat.
Mateusz Trybulec
Wysoko Nad Obręczą
Czwarta-Kwarta
Przed meczem: