Mateusz Trybulec
Wysoko Nad Obręczą
Czwarta-Kwarta
4 lutego, po krótkiej przerwie spowodowanej zimowymi feriami szkolnymi, swoje rozgrywki wznowiła Liga Wiatrów. W hali warszawskiej Riviery spotkały się drużyny Tajfunu i Huraganu, co było jednocześnie starciem lidera tabeli z zespołem legitymującym się najgorszym bilansem. Na razie jednak każda z ekip rozegrała tylko 6 spotkań, dlatego wszystko może się jeszcze zmienić w tym układzie.
Faworyci spotkania grali w osłabionym składzie, pozbawieni większości ze swoich wysokich – w pierwszej piątce wyszli Kaufman, Saczuk, Pytel, Ballaun i Donda. Po drugiej stronie parkietu mecz rozpoczęli Kaczyński, Wiechacki, Bakuła, Wiktoruk i Maj.
W pierwszych minutach 1. kwarty, gra była bardzo wyrównana. Koszykarze Huraganu próbowali wykorzystać swoją przewagę wzrostu i wysocy drużyny raz za razem byli kreowani w grze tyłem do kosza. Z drugiej strony parkietu, zawodnicy Tajfunu, nie mogąc przebić się przez obronę, rzucali z półdystansu i dystansu ze zmiennym skutkiem. W drugiej połowie kwarty, Tajfun zaczął uważniej grać w defensywie, a natychmiastowe podwojenia wysokich Huraganu wymuszały niecelne rzuty i przechwyty, które przekładały się na łatwe punkty w kontratakach. W szybkich atakach prowadził drużynę Antoni Pytel To właśnie ten element gry, połączony z agresywną walką na atakującej desce, w której szczególnie aktywny był Jarosław Saczuk, pozwolił im zakończyć pierwszą część spotkania z 10 punktową przewagą. Na 12 sekund przed końcem, Ballaun trafił za 2 punkty, a Kostyra efektownie blokuje ostatni rzut zawodnika Huraganu. Tajfun – Huragan, 20-10.
Początek drugiej ćwiartki bardzo przypominał przebieg pierwszej. Kilka dobrych akcji zaliczył Huragan, a skutecznie trafiał do kosza Kamil Bakuła. Po chwili jednak, bardziej agresywna obrona Tajfunu wymusiła straty i niecelne rzuty, po których piłka szybko trafiała na drugą połowę i gracze Tajfunu zdobywali łatwe punkty z kontry. Bardzo dobrze zastawiali też swoich przeciwników w obronie, dzięki czemu Huragan, pomimo swojej przewagi wzrostu, nie mógł liczyć na wiele zbiórek ofensywnych. Tajfun zagrał też kilka skutecznych akcji w ataku pozycyjnym, a kilka punktów ze środka zdobył Jarosław Saczuk. Na koniec drugiej połowy, Tajfun prowadził z Huraganem 37 do 18.
Zawodnicy Huraganu bardzo dobrze rozpoczęli 3 kwartę i kilkoma dobrymi akcjami zmniejszyli wysoką przewagę przeciwników. Ze świetnej strony pokazał się Paweł Wiktoruk. Po chwili jednak gracze Tajfunu zwarli szyki, kilkoma punktami zdobytymi ze środka skutecznie odpowiedzieli na atak przeciwników i przywrócili kilkunastopunktowy dystans. Druga połowa 3 kwarty to okres wyrównanej gry – Huragan znacznie poprawił wykończenie akcji i walkę na tablicach, ale wobec równie wysokiej skuteczności Tajfunu, tylko nieznacznie zdołali odrobić stratę. Tajfun-Huragan, 41-54.
Czwartą kwartę zawodnicy Tajfunu po raz kolejny rozpoczęli lekko nieuważnie, dzięki czemu Huragan zdołał dojść na 10 punktów. Później jednak znów zadziałała twarda obrona liderów tabeli, a kiedy po kilku stratach przewaga wróciła do 16 punktów, było już praktycznie po meczu.
Ostatecznie zawodnicy Tajfunu zwyciężyli 69 do 57 i tym samym umocnili się na pozycji lidera warszawskie Ligi Wiatrów. Huragan, który wcześniej ex aequo z Tornadem zajmował ostatnie miejsce, teraz już samotnie zamyka tabelę.