Dzień Dobry Liga Wiatrów – Finałowo

MVP Dnia: A właściwie oficjalnie MVP Finału, został Tomek Czerniakowski. Dwukrotny MVP sezonu doczekał się „tej” chwili. Po sezonach bezskutecznej walki z kontuzjami i ścianą postawną przez przeciwnika w każdym z dotychczasowych półfinałów, nareszcie będzie co świętować. Może i double-double w Finale nie udało się uzbierać, ale za to widzieliśmy dwa piękne wsady z kontry, co prawdopodobnie stanowi rekord Finałów. Dodatkowego smaczku tej nagrodzie oraz pierścieniowi nadaje suma statystyk Tomka, która układa się w piękny kamień milowy: 800+ punktów jako pierwszy gracz w historii, 450+ zbiórek jako pierwszy gracz w historii, 150+ bloków jako pierwszy gracz w historii, 100+ przechwytów jako szósty gracz w historii.

Ending Dnia: Były ciężkie początki, wzloty, upadki, a nawet w pewnym momencie chęć przeniesienia się na Plutona, jednak suma sumarum kariera Pawła Fica w Monsunie zakończyła się Happy Endem. Dokładnie mistrzostwem osłodzonym statuetką MVP Sezonu, którą otrzymał w drodze głosowania trenerów i organizatorów. Co ciekawe Paweł wygrał chociaż aż 3 osoby z 8 nie oddały na niego głosu (licząc z Michałem Górnym, zgodnie z zasadą „na swoich nie głosujemy”). Zdobył 16 punktów, drugie miejsce miał Tomek Czerniakowski z 14, trzecie Jamil Ramirez z 13, a czwarte Maciek Jaworski z 11. Kolejną wisienką niech będzie fakt przegonienia Antka Pytla (676) w tabeli strzelców wszechczasów – 683 punkty i obecnie zajmowana druga lokata. A czemu ending? Ponieważ prawdopodobnie nie zobaczymy Mini Mamby w ósmym sezonie LW z powodu jego wyjazdu do USA. Oczywiście z racji wieku, furtka o nazwie draft wciąż pozostanie otwarta, jednak czy Monsunowi uda się go podebrać po raz trzeci?

Rookie Dnia: Na początku sezonu Halnego największą zagadką było, kto powinien grać w pierwszym składzie na pozycji centra. Myślę, że ostatnie mecze ustawiły w bardzo mocnej pozycji do tej roli Krzyśka Gondka, który podczas Finału był drugim najlepszym Halniakiem na parkiecie. Zebrał game-high 12 zbiórek, do których dołożył 6 punktów, a mogło być zdecydowanie więcej, ponieważ Krzysiek bez problemu dostawał się na linię rzutów wolnych, jednak nad skutecznością trzeba trochę jeszcze popracować. Jeśli zostanie on na kolejną edycję, prawdopodobnie z miejsca będzie miał zapewniony solidny pakiet minut od trenera Marcina.

Akcja Dnia: Maciek Jaworski popisał się najlepszą akcją siódmego Finału LW, w postaci bardzo ładnego And1. Pierwszy kosz trafiony przez lidera Halnego wpadł zaraz po gwizdu sędziego, oznajmującym przewinienie obrońcy, jednak wizualnie czas, który Maciek spędził w locie w celu dokładnego wymierzenia był zadziwiająco długi. Dokładnie wbrew teorii, że żaden człowiek nie potrafi utrzymać się w powietrzu dłużej niż jedną sekundę. A zostając w temacie 2+1, można wyróżnić jeszcze głęboki półdystans, rzecz jasna „swish” z faulem w wykonaniu Pawła Fica. Z perspektywy stolika, mogło się wydawać, że było to nawet 3+1.

Blooper Dnia: Z Finału wypadałoby wrzucić do worka blooperów dwa zdarzenia, jedno z początku, drugie z końca spotkania. Pierwsza akcja to dzieło Maćka Jaworskiego, który przy okazji swojej zbiórki poczuł, ze ktoś nastąpił na jego buta, ale mimo to gracz Halnego chciał przeprowadzić piłkę na drugą stronę boiska. Efektem był zgubiony but, który upadł się gdzieś w okolicach linii środkowej, ale w zasadzie nikt z widzów nie wiedział jak to się mogło stać. W kuluarach mówiło się, że Maciek wykonał tak mocnego cross-overa, że aż sam wyskoczył z własnego obuwia. Drugi moment to Mateusz Szpakowski i jego… airball z osobistych w ostatnich 30 sekundach meczu. Ławka Monsunu i pewnie też część Halniaków zaczęła skandować: „MVP! MVP!”.

Baner Dnia: Przed Finałem wpadłem na pomysł rodem z akademickiego footballu amerykańskiego, a dokładnie chodziło o motyw wejścia zawodników na boisko. Zrobiłem dla Monsunu zielony baner, żeby ci mogli przez niego przebiec podczas prezentacji zawodników, jednak ten plan nie wypalił. Skoro nie wypalił, to znaczy, że konstrukcja została w jednym kawałku i można było z nią pozować do zdjęć pomeczowych. Teraz chodzą plotki, żeby ten baner umieścić gdzieś pod sufitem na znak mistrzostwa zdobytego przez Monsun. Tylko trzeba będzie poczekać aż Tajfun dostarczy takie 4, a Tsunami jeszcze 2.

Hala Sław Dnia: Tak jak to miało miejsce kilka sezonów temu, liga uhonorowała kolejną grupę zawodników, która z racji wieku – rocznik 1994 – musiała przejść na wiatrowe emerytury. Do grona złożonego z Jarka Saczuka, Huberta Jamrozika, Olka Kajki i Marka Ballauna dołączyła czwórka młodszych kolegów. Bezsprzecznym i jednogłośnym wyborem musiał być Antek Pytel – 4 sezony w Tajfunie, 4 mistrzostwa, 3 MVP Finału, 1 MVP sezonu, lider asyst wszechczasów (164), po prostu żywa legenda LW. Następny w kolejce to kolega Antka z pierwszego sezonu w Pomarańczowych, jednak reszta kariery w Tsunami – Karol Kaufman, który podczas 6 sezonów na parkietach LW zdobył 3 pierścienie, obecnie 11 miejsce na liście strzelców wszechczasów z dorobkiem 421 punktów oraz 10 miejsce na liście zbieraczy wszechczasów – 229. Jeden pierścień w przeciągu 5 sezonów to kariera kolejnego członka HoF Mateusza Dobosza, zawodnika który przywdziewał koszulki Halnego oraz Tsunami. 4x All LW 2nd Team, 3x All LW Def Team, lider przechwytów LW (chociaż już na styk jest Maciek Jaworski). Czwartym okazał się Jędrzej Adamczyk, który swój pierwszy kontrakt podpisywał praktycznie przy powstaniu LW. Wtedy Sztorm, a potem przez 5 sezonów Monsun, niestety jednak będzie on trzecim członkiem HoF bez mistrzostwa na swoim koncie. Mimo to statystyki są, jak sam mówił „uczciwe” (356pkt, 215reb, 92ast, 53stl), a wpływ na drużynę, a nawet całą ligę, zawsze był bardzo pozytywny, toteż ta nominacja również musiała nastąpić.

Fan Klub Dnia: Chyba największym Fan Klubem na widowni, bo aż siedmioosobowym, mógł pochwalić się Bartosz Łukiewicz. Z entuzjazmem skandowali oni imię lub ksywkę swojego ulubieńca, a kiedy trafił trójkę, dało się słyszeć głośne: „MVP! MVP!”. Ciekawostka: Łokieć w każdym Finale, w którym gra, trafia rzut zza łuku.

Cytat Dnia: Paweł Fic: „A jakiego koloru był główny bohater?” – pokazując na swój jersey, przy okazji pierwszej przerwy na żądanie, kiedy puściłem kawałek Smash Mouth – All Star.

Notki: Monsun zwycięstwem w Finale przesunął się na pierwsze miejsce w historii LW pod względem odsetka wygranych (nie licząc nieistniejących drużyn) – 0,609. Drugie Tsunami ma 0,600. Finał siódmej edycji był 251 meczem w historii wszystkich lig MAK’u. Cała LW od swojego powstania wypluła równo 19800 punktów. Drugi raz zdarzyło się tak, że zwycięzca sezonu regularnego wygrał Finał, a pierwszy raz jedna drużyna wygrała rekordowe 8 spotkań, nie przegrywając żadnego. Rafał Draganowski wskoczył na drugie miejsce w kategorii bloków All time – 42. Nie biorąc pod uwagę Ligi Letniej, Maciek Jaworski właśnie zrównał się z Mateuszem Doboszem na pierwszym miejscu w przechwytach All time – po 161. Paweł Fic przerwał passę meczów z przynajmniej jedną trafioną trójką, jednak już w półfinale udało mu się pobić rekord TC9 – 15 spotkań z rzędu. 37 punktów zdobytych przez zawodników Halnego, to najgorszy wynik spośród wszystkich Finałów LW, o jedno oczko „pobili” oni Tsunami z sezonu Jesień 2013.

DRAFT VIII - 10.01.2015 - przed feriami Draft i jeden mecz, trening i reszta meczów po feriach

Rafał Jarkiewicz

Sprawdź też relację Rafała Jarkiewicza z tegorocznych Draft Campów tutaj.